Dlaczego nie połaskoczesz samego siebie? Hipotezy naukowców
Ciekawe

Dlaczego nie połaskoczesz samego siebie? Hipotezy naukowców

Większość z nas próbowała kiedyś połaskotać się w stopę czy pod pachą i zwykle nic z tego nie wychodziło. Ten sam dotyk wykonany przez inną osobę potrafi wywołać śmiech i gwałtowne wyrywanie się. Naukowcy mają na to kilka hipotez, a najlepiej poparta dotyczy tego, jak mózg przewiduje skutki naszych własnych ruchów.

Dwa rodzaje łaskotania

Badacze zwykle rozróżniają dwa zjawiska. Pierwsze, nazywane knismesis, to delikatne, lekkie muśnięcie skóry, na przykład gdy po ręce spaceruje owad albo przesuwa się włosek. Wywołuje swędzenie, odruch strząśnięcia i chęć podrapania się. Drugie, gargalesis, to mocniejsze uciskanie czułych miejsc, jak żebra, boki, pachy czy podeszwy stóp. To ono wywołuje śmiech i wiercenie się.

Oba rodzaje działają znacznie słabiej, gdy dotykamy się sami. Wiele osób zauważa jednak, że lekkie muśnięcie (knismesis) daje się wywołać łatwiej niż „śmiechowe” łaskotanie. To pokazuje, że za oba zjawiska mogą odpowiadać nieco inne mechanizmy.

Główna hipoteza: mózg przewiduje własny dotyk

Kiedy poruszasz ręką, mózg nie tylko wysyła polecenie do mięśni. Tworzy też coś w rodzaju kopii tego polecenia (określanej jako kopia eferentna) i na jej podstawie przewiduje, jakie wrażenia czuciowe pojawią się za chwilę. Istotną rolę w tych przewidywaniach przypisuje się móżdżkowi.

Jeśli przewidywanie zgadza się z tym, co faktycznie czujesz, mózg uznaje wrażenie za mało ważne i je osłabia. Dzięki temu nie rozpraszają nas nieustannie dotyk ubrania czy ocieranie się własnych dłoni o ciało. Gdy łaskocze ktoś inny, mózg nie zna jego zamiarów, więc nie może dotyku przewidzieć i nie ma czego tłumić.

Na taką interpretację wskazują klasyczne eksperymenty, w których dotyk wykonywało urządzenie sterowane ruchem ręki uczestnika. Gdy do ruchu wprowadzano niewielkie opóźnienie lub zmianę kierunku, a więc przewidywanie przestawało się zgadzać, osoby badane oceniały dotyk jako bardziej łaskoczący. Wniosek: liczy się nie to, kto dotyka, ale to, czy mózg się tego spodziewał.

Po co nam w ogóle łaskotki? Hipotezy ewolucyjne

Drugie pytanie brzmi: skoro mechanizm tłumienia jest jasny, to dlaczego łaskotki w ogóle istnieją? Tu naukowcy nie mają jednej przyjętej odpowiedzi. Najczęściej wymienia się trzy pomysły:

  • Obrona wrażliwych miejsc. Najbardziej łaskotliwe okolice (szyja, boki, brzuch, pachy) to miejsca słabo osłonięte. Reakcja mogłaby chronić je przed owadami, pasożytami albo atakiem.
  • Zabawa i budowanie więzi. Łaskotanie pojawia się głównie między osobami blisko ze sobą związanymi, na przykład w zabawie rodzica z dzieckiem. Badania na młodych szczurach pokazały, że wydają one wysokie dźwięki, uznawane za odpowiednik śmiechu, gdy człowiek je łaskocze i bawi się z nimi.
  • Trening obrony. Zabawa polegająca na łaskotaniu może uczyć zasłaniania wrażliwych miejsc i szybkich uników bez realnego ryzyka.

Te hipotezy się nie wykluczają. Możliwe, że odruch obronny pojawił się najpierw, a później został wykorzystany w relacjach społecznych.

Kontekst ma znaczenie

Łaskotki nie są czystym odruchem. To, czy dotyk wywoła śmiech, zależy też od nastroju, zaufania do osoby i sytuacji. Ten sam dotyk od kogoś obcego albo w napiętej chwili bywa po prostu nieprzyjemny. Co więcej, śmiech przy łaskotaniu nie zawsze oznacza przyjemność. Bywa niekontrolowaną reakcją ciała, mimo że osoba łaskotana chciałaby, żeby to się skończyło.

Z tego płyną proste, praktyczne wnioski:

  • łaskocz tylko osoby, które na to się zgodziły,
  • przerwij od razu, gdy ktoś prosi o zaprzestanie, nawet jeśli się śmieje,
  • zwracaj uwagę na dzieci: nie zmuszaj ich do zabawy, której nie chcą, i ucz, że „stop” oznacza koniec.

Czy da się połaskotać samego siebie?

Całkowicie nie, ale można spróbować osłabić tłumienie. Skoro mózg przewiduje własny dotyk, najłatwiej go zaskoczyć, gdy dotyk jest mało przewidywalny. Wiele osób odczuwa to na przykład przy bardzo lekkim muśnięciu piórkiem lub włosem po dłoni czy ramieniu, szczególnie z zamkniętymi oczami. Efekt jest jednak indywidualny i zwykle słabszy niż przy łaskotaniu przez kogoś innego, więc nie warto oczekiwać wybuchu śmiechu.

Ciekawe jest też to, że wrażliwość na łaskotki bardzo różni się między ludźmi. Jedni reagują już na lekkie dotknięcie, inni prawie wcale. Nauka wciąż bada, skąd biorą się te różnice.

Podsumowanie

Najlepiej uzasadnione wyjaśnienie jest takie: mózg przewiduje skutki własnych ruchów i osłabia przewidziany dotyk, dlatego samemu sobie łaskotek nie zrobimy. Dlaczego łaskotki w ogóle istnieją, tego badacze nie rozstrzygnęli. Najczęściej mówi się o obronie ciała, zabawie i więzi społecznej. To dobry przykład tego, że nawet tak zwyczajne doświadczenie wciąż skrywa nierozwiązane zagadki.

Możesz również polubić…